Małopolanki ze wsi nie chcą siedzieć w domach i masowo idą do pracy. Pracujących Małopolan też najwięcej od lat. Bezrobocia prawie nie ma

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Pierwszy raz od wielu lat pracujących Małopolanek jest więcej niż biernych zawodowo.
Pierwszy raz od wielu lat pracujących Małopolanek jest więcej niż biernych zawodowo.
Udostępnij:
Pierwszy raz od wielu lat pracujących Małopolanek jest więcej niż biernych zawodowo, przy czym w 90 procentach zawdzięczamy to aktywności mieszkanek wsi – wynika z raportu krakowskiego Urzędu Statystycznego. Co ciekawe, do skokowego wzrostu liczby zatrudnionych doszło w pandemicznym roku 2021 – mimo kłopotów kluczowych dla naszego regionu branż, jak turystyka czy gastronomia. Dobra koniunktura gospodarcza i znaczne podwyżki wynagrodzeń (w Małopolsce – dwucyfrowe) sprawiły, że praca stała się o wiele atrakcyjniejsza od zasiłków. Jednocześnie łatwo ją znaleźć: w największych grupach wiekowych realne bezrobocie wynosi ok. 1 proc., a nawet mniej. Równie minimalne jest ono wśród Małopolan po studiach. W ostatnim czasie do podjęcia pracy skłaniają też rosnące koszty życia: dla części gospodarstw opłacenie nowych, wysokich rachunków z jednej pensji stało się wyzwaniem.

Spójrzmy na suche liczby. U progu 2021 roku spośród 2.622 tys. Małopolanek i Małopolan w wieku od 15 do 89 lat (ta grupa jest brana pod uwagę w Badaniach Aktywności Ekonomicznej Ludności – BAEL – w całej Unii Europejskiej) pracowało 1.432 tys. , czyli 54,6 proc. Realna stopa bezrobocia (nie mylić z bezrobociem rejestrowanym, bo w urzędach pracy wiele osób figuruje tylko z uwagi na ubezpieczenie zdrowotne) wynosiła 4,1 proc. W drugiej połowie 2021 roku liczba mieszkańców Małopolski w opisanym przedziale wiekowym zmniejszyła się o 2 tys. Ten ubytek byłby jeszcze większy, bo wiele tysięcy ludzi, zwłaszcza starszych, zmarło z powodu pandemii oraz nieleczenia innych chorób, ale uratował nas duży napływ osób z innych regionów, zwłaszcza Kielecczyzny i Śląska. Mimo zmniejszenia ogólnej populacji Małopolan, liczba pracujących wzrosła aż o 53 tysiące, co oznacza, że zatrudnieni (w ponad 90 procentach na etatach lub w swoich firmach) stanowili blisko 57 proc. ogółu. Realna stopa bezrobocia w Małopolsce zjechała do 2,8 procent - bez pracy było ok. 42 tys. osób.

Małopolanki poszły do pracy!

Jeszcze ciekawiej wygląda to w przypadku kobiet. Małopolanki przez lata słynęły w całej Polsce jako ponadprzeciętnie bierne zawodowo (jeszcze mniej aktywne były tylko mieszkanki Podkarpacia i Lubelszczyzny). W wymienionym wcześniej przedziale wiekowym (15-89 lat) pracowało mniej niż 50 procent z nich, a na wsi odsetek pracujących ledwie przekraczał 40 proc. Polityka państwa w ostatnich latach pełna była mechanizmów mających zachęcić kobiety do rodzenia dzieci (pierwszych i kolejnych) oraz pozostawania w domu. Statystyki z lat 2017-2018 zdawały się potwierdzać, że ta strategia działa: dzietność i liczba urodzeń nieco wzrosła (co ciekawe: najbardziej w metropoliach; na wsi odnotowano postępującą zapaść), natomiast aktywność zawodowa kobiet była coraz mniejsza. U progu pandemii przejawiało ją zaledwie 46 proc. ogółu Małopolanek, a pracowało mniej niż 44 proc. U mężczyzn te odsetki były zdecydowanie wyższe – odpowiednio: 66 i 63 procent.

Po pandemicznej zapaści w części branż i wzroście bezrobocia powyżej 4 proc. zatrudnienie kobiet jeszcze zmalało. Okazało się to jednak zjawiskiem przejściowym, bo już wiosną 2021 liczba pracujących Małopolanek zaczęła szybko rosnąć – przy jednoczesnym spadku bezrobocia poniżej 3 proc. W ciągu jednego tylko trzeciego kwartału 2021 populacja biernych zawodowo kobiet stopniała w naszym regionie z 708 tys. do 660 tys. (a więc o 48 tys.!), a liczba pracujących wzrosła z 637 do 677 tys. (czyli o 40 tys.). Współczynnik aktywności zawodowej skoczył do niespotykanej od lat wartości 51,5 proc, a liczba pracujących po raz pierwszy od dawna zrównała się z liczbą biernych. W przypadku mężczyzn wzrost nie był tak spektakularny: liczba pracujących zwiększyła się z 795 tys. do 808 tys., a wskaźnik zatrudnienia przekroczył 64 proc.

Pracujemy, bo to się opłaca, ale też rosną koszty życia

Dlaczego mieszkańcy Małopolski zaczęli pracować, jak dawno nie pracowali – i czemu dotyczy to głównie kobiet? Powodów jest kilka. Najbardziej przyczynił się do tego dynamiczny rozwój gospodarczy: większość przedsiębiorstw miała bardzo dużo zamówień i potrzebowała po pandemicznym zastoju znacznie więcej pracowników. Dotyczyło to zarówno produkcji, jak i usług. Latem nastąpiło też wyraźne odbicie w hotelarstwie, gastronomii. Szeroko pojęta branża turystyczna na południu Małopolski odnotowała w niektórych rejonach wręcz rekordowe zainteresowanie klientów.

Aby sprostać wyzwaniom, wszyscy potrzebowali pracowników. A tymczasem z powodu pogłębiającego się kryzysu demograficznego (najmłodsze pokolenia pracowników są dwa razy mniej liczne od tych w wieku okołoemerytalnym) coraz trudniej znaleźć kandydatów – i do prac wymagających specjalistycznych kwalifikacji, i do prostych robót. Spowodowało to falę podwyżek płac (w gastronomii wyniosła ona w listopadzie 2021 r. rok do roku ponad 20 procent!), a wysoka inflacja w drugiej połowie roku jeszcze wzmocniła ów trend. Z tych wszystkich powodów znalezienie etatowej pracy jest w ostatnim czasie dużo łatwiejsze niż wcześniej, a jednocześnie wynagrodzenia stały się na tyle konkurencyjne w stosunku do systemu zasiłków socjalnych, że wiele tysięcy kobiet postanowiło wyjść z domów – i zarabiać.

U progu 2021 roku dodatkowym czynnikiem skłaniającym niektóre osoby do podjęcia pracy jest wzrost kosztów utrzymania: nie wszyscy otrzymują od szefów podwyżki, o których regularnie informuje GUS; jeśli ktoś dostaje pensję netto zbliżoną do mediany, czyli niespełna 3 tys. zł na rękę, i ta pensja nie zmieniła się od 2020, czy wręcz 2019 roku – a takich osób jest bardzo dużo – to znaczy, że jego siła nabywcza zmalała o przynajmniej kilkanaście procent, zaś po uwzględnieniu obecnych podwyżek cen prądu i gazu – o jedną czwartą. Wszystkie ostatnie badania pokazują, że tacy ludzie zaczęli w ostatnich miesiącach masowo dorabiać, biorąc tzw. fuchy w pracy lub poza nią. Równocześnie ich partnerzy (małżonkowie) coraz częściej podejmują pracę na cały etat lub część etatu. Dlatego wzrost zatrudnienia kobiet, odnotowany przez krakowski GUS w drugiej połowie 2021 roku, może się okazać trwałym trendem.

Głównym warunkiem jest jednak utrzymanie się dobrej koniunktury gospodarczej, czyli niespełnienie pesymistycznych przewidywań ogromnej rzeszy małopolskich przedsiębiorców. Część z nich sygnalizuje, że może nie unieść lawinowego wzrostu kosztów – mediów, zatrudnienia oraz tych wynikających z wejścia w życie niekorzystnych dla firm rozwiązań Polskiego Ładu. Jeśli małe i mikrofirmy, stanowiące w Małopolsce 96 proc. ogółu, zaczną się zamykać, to pula miejsc pracy gwałtownie się skurczy, a tym samym nadzieje na dalszy wzrost zatrudnienia mogą się okazać płonne.

Małopolska wieś idzie do pracy

Bodaj najciekawsze w ostatnim komunikacie krakowskiego GUS są jednak dane dotyczące aktywności zawodowej i poziomu zatrudnienia na małopolskiej wsi. Jeszcze pod koniec pierwszej połowy 2021 roku bezrobocie było tam trzy razy wyższe niż w miastach, a liczba aktywnych zawodowo (pracujących i poszukujących pracy) była ledwie wyższa od liczby biernych: 698 tys. wobec 643 tys.; dla porównania w miastach relacja ta wynosiła 734 tys. do 505 tys. W drugiej połowie roku mieszkańcy małopolskich wsi ruszyli jednak masowo do pracy: liczba zatrudnionych wzrosła aż o 55 tys. – do 753 tys., a wskaźnik zatrudnienia skoczył z 51 do 55 proc. (w mieście wynosi on niezmiennie 58,5 proc.). Bezrobocie zmalało niemal dwukrotnie i zbliżyło się do 3 proc., a więc bliskie jest średniej małopolskiej (tradycyjnie najgorzej jest w powiecie dąbrowskim).

W tym samy czasie liczba pracujących w miastach nie zwiększyła się i wynosi 733 tys. Wynika to nie tyle z niechęci „miastowych” do podejmowania pracy, co wyczerpania się rezerw. Z analizy danych wynika, że w miastach pracują już prawie wszyscy, którzy mogą i chcą, w tym ponad 70 proc. mężczyzn i grubo ponad połowa kobiet w wieku 15-89 lat. Bierni zawodowo są tylko uczniowie, studenci oraz emeryci. Wśród tych ostatnich jest sporo kobiet w relatywnie młodym wieku (60-65 lat), które mogłyby pracować, ale już nie chcą. Realnie bezrobotnych, szukających pracy, jest w miastach w całej Małopolsce tylko 17 tys. osób (na wsiach GUS doliczył się 25 tys.)

Bezrobocia wśród Małopolan w średnim wieku prawie nie ma. Pracuje ponad 80 proc. ludzi po studiach i 49,5 proc. po zawodówkach

Jeszcze wiosną 2021 niemal co czwarty szukający pracy Małopolanin w wieku 15-24 lat miał problem ze znalezieniem zajęcia. Teraz ten odsetek zmalał poniżej 10 procent – większość pracodawców bierze wszystkich kandydatów, bez wydziwiania, bo deficyt kadr narasta. Pracuje aż 26,4 proc. młodych w tym przedziale wiekowym, co jest rekordem od lat; większość pozostałych uczy się lub studiuje.

W przedziale 25-34 lata liczba pracujących wzrosła w 2021 roku z 347 tys. do 369 tys. Pracuje aż 85,2 proc. Małopolan z tej grupy wiekowej, ponad 90 proc. jest aktywnych zawodowo. Jeszcze wyższy wskaźnik zatrudnienia odnotował GUS w przedziale 35-44 lat, obejmującym wciąż młodych, a już doświadczonych pracowników – pracuje aż 85,8 procent Małopolan w tym wieku, a bezrobocie w tej grupie wynosi… 0,9 proc. Czyli w praktyce go nie ma. Nominalnie jednak ta grupa się kurczy – z przyczyn demograficznych (jeszcze niedawno należało do niej 450 tys. ludzi, a w drugiej połowie 2021 r. już 10 tys. mniej).

Zatrudnienie mocno wzrosło także w przedziale 45-54 lata. Pracuje prawie 84 proc. Małopolan w tym wieku (czyli 348 tys. wobec 343 tys. na początku 2021), a stopa bezrobocia zeszła tutaj do 1,4 proc. Czyli podobnie jak w nieco młodszym przedziale, zatrudnili się tutaj w zasadzie wszyscy, którzy chcieli. W grupie najstarszej, powyżej 55 lat (obejmującej całą rzeszę emerytów i rencistów) pracuje ponad 26 proc. (wobec 23,9 proc. w pierwszym kwartale 2021), czyli 247 tys. osób. W ciągu dwóch kwartałów ich nominalna liczba wzrosła o 24 tys. Wskaźnik realnego bezrobocia w tym przedziale wiekowym jest także skrajnie niski: 1,2 proc. Tu także pracują właściwie wszyscy, którzy chcą.

GUS zbadał też wskaźniki zatrudnienia Małopolan w zależności od posiadanego wykształcenia. Okazało się, że pracuje ponad 80 proc. ludzi z dyplomami wyższych uczelni – nominalnie w dwa kwartały ich liczba wzrosła z 568 tys. do 624 tys. Bezrobocie w tej grupie wynosi 1 procent. Wśród osób z wykształceniem policealnym i średnim zawodowym pracuje 63,2 proc. (380 tys.), a bezrobocie wynosi 1,8 proc. Wśród Małopolan z wykształceniem ogólnokształcącym pracuje 46,6 proc. (103 tys.); trzeba pamiętać, że w tej populacji jest wielu niepracujących studentów; bezrobocie wynosi tutaj 4,6 proc.

W populacji osób z wykształceniem zasadniczym zawodowym pracuje 49,5 proc. (306 tys. osób), spora część się nadal uczy (głównie w technikach), bezrobocie w tej grupie wynosi 5 proc. I wreszcie wśród Małopolan z wykształceniem gimnazjalnym lub niższym pracuje 18,1 proc. (73 tys. osób); bezrobocie sięga tu 9,9 proc.

Źródło danych: GUS (Aktywność ekonomiczna ludności w województwie małopolskim – informacje sygnalne).

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Najbardziej poważne zawody według Polaków ZOBACZ RANKING

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie