Dwie pieczenie na jednym ogniu - to już nie tylko znane powiedzenie Dwie pieczenie na jednym ogniu - to już nie tylko znane powiedzenie

Dwie pieczenie na jednym ogniu - to już nie tylko znane powiedzenie (© Samsung)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Domowy piekarnik ma przynajmniej trzy piętra. Dlaczego więc tak rzadko korzystamy z nich jednocześnie? Oczywiście – nikt nie ma ochoty na biszkopt przesiąknięty aromatem pieczeni, a na przygotowanie dwóch potraw nie zawsze jest czas. Spełnieniem marzeń o oszczędności czasu wydaje się być system Dual Cook zaproponowany przez firmę Samsung w piekarniku elektrycznym do zabudowy.

Czasem chciałabym ugotować więcej. Dać rodzinie i przyjaciołom niedzielny obiad w środku tygodnia. Wypełnić dom aromatem gorącego ciasta. Ale – znacie to – nikt nie chce spędzać w kuchni całego popołudnia. Tam, gdzie dobre chęci zabija wizja morderczej pracy, zjawia się piekarnik elektryczny Samsung z funkcją Dual Cook.

Każdy standardowy piekarnik można z powodzeniem podzielić nawet na trzy komory za pomocą dwóch blach. Niestety, taki „system” pozwala jedynie na upieczenie tych samych ciastek na trzech poziomach, i w dodatku na każdym z nich –– ciastka upieką się inaczej. Wiadomo – zanim ciasto wyjdzie idealnie, a pieczeń będzie soczysta i miękka – trzeba poznać swój piekarnik, a to niejednokrotnie długi i pełen porażek proces. Ale nawet jeśli już wiemy o swoim piekarniku wszystko, to upieczenie jednocześnie, nawet przy tej samej temperaturze i czasie pieczenia – kurczaka i szarlotki zwiastuje kulinarną katastrofę.

Smartfon ze świetną baterią - LG X Power teraz w sklepach Media Expert!

System Dual Cook ma gwarantować przede wszystkim to, że zapachy z obydwu komór nie będą się przenikać. Zatem postanowiłam upiec aromatyczny pasztet, pełen czosnku i majeranku wraz z biszkoptem – bazą do tortu pomarańczowego, który jak nic innego potrafi pochłaniać wszelkie zapachy zewnętrzne.
Przedzieliłam piekarnik płytą separatora. W górnej komorze umieściłam biszkopt, nastawiając piekarnik na 180 stopni z termoobiegiem. Na dole piekł się pasztet w 170 stopniach, z dolną grzałką plus termoobieg. Piekarnik nagrzał się do wymaganej temperatury błyskawicznie, w kilka minut, co uważam za duży bonus w grze o czas. Nadmienić należy, że nie jestem miłośniczką skomplikowanej elektroniki i poruszam się bezpieczniej w analogowych strefach. Tym bardziej na uwagę zasługuje fakt, że piekarnik ustawiłam intuicyjnie, bez zaglądania do instrukcji. Jest prosty w obsłudze i bardzo czytelny.



Po kilku minutach pieczenia kuchnię wypełnił zapach obydwu potraw. Po 35 minutach piekarnik sygnałem dźwiękowym powiadomił mnie, że biszkopt jest gotowy, na sygnał od pasztetu przyszło mi czekać jeszcze 25 minut. Byłam niemal pewna, że choćby w niewielkim stopniu ciasto przenikną wytrawne aromaty. I tu muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem. Biszkopt upiekł się idealnie – dobrze wypieczony z wierzchu, od dołu nie był spalony, był sprężysty i puszysty. Pasztet zrumienił się z góry, tworząc przyjemną skórkę. Nie doszło nawet do najmniejszego przeniknięcia się zapachów, zupełnie, jakby potrawy piekły się w dwóch oddzielnych piekarnikach.



Na końcu artykułu możecie zobaczyć obydwie potrawy i skorzystać z przepisów. Po wyjęciu przegrody otrzymujemy duży, pojemny piekarnik, w którym z powodzeniem zmieści się pokaźny indyk. Korzystając z systemu Pro – Roasting upiec można naprawdę soczystą pieczeń. Do tej pory często – w obawie przed surowością – wydłużałam czas pieczenia, co niestety powodowało przesuszenie mięsa. Piekarnik w tym trybie zamyka pory mięsa, utrzymując w środku cały smak i soczystość. Indyk okazał się wyjątkowo delikatny, kruchy i wilgotny, a smak i aromat zatrzymały się pod przypieczoną skórką. Mięso dopiekło się przy kości i nie było suche.



Wiadomo, że nie gotujemy dla siebie. Tam, gdzie do jedzenia podchodzi się z miłością, tam gotowanie idzie w parze z dzieleniem się, obdarowywaniem. Dlatego tak miło, kiedy dom wypełnia się gośćmi. Głodnymi gośćmi. Wydawanie potraw o odpowiedniej temperaturze to spore wyzwanie, kiedy gotujemy więcej. Samsung wyposażył swój piekarnik w dwie wyjątkowo pomocne funkcje – utrzymywanie ciepła potraw, które pozwala podać jednocześnie kilka dań odpowiednio ciepłych oraz podgrzewanie talerzy, co z kolei świetnie sprawdza się tam, gdzie potrawy szybko tracą temperaturę, na przykład przy potrawach z makaronem.

No i to, co najmniej przyjemne w gotowaniu – sprzątanie. Na doczyszczenie piekarnika znam setki domowych sposobów, detergentów rodem z kuchni, np. soda oczyszczona czy sok z cytryny oraz plejadę środków chemicznych. A i tak zawsze mam wrażenie, że jest brudny. Piekarnik Samsunga wyposażony jest w czyszczenie pyrolityczne. Urządzenie zamienia tłuszcz i inne osady w popiół, który potem łatwo usunąć. Proste, przyjemne i higieniczne. Dzięki temu piekarnik nie ma zapachu sam w sobie - mam pewność, że nie będzie pachniał tymiankiem z wczorajszych pieczonych ziemniaków.



Muszę przyznać, że możliwość pieczenia dwóch potraw jednocześnie, bez mieszania się ich aromatów traktowałam jak obietnicę, z której złożenia Samsungowi przyjdzie się tłumaczyć. Skuteczność funkcji Dual Cook naprawdę mnie zaskoczyła. To, co wydawało mi się niemożliwe, otrzymało ode mnie najwyższe noty. Nie uważam, aby Samsung przesadzał, uznając ten produkt za wyjątkowy. Oszczędza czas i zdaje się wychodzić naprzeciw moim potrzebom w kuchni. Do tego prostota obsługi, łatwość utrzymania urządzenia w czystości, możliwość przygotowywania posiłków nie tylko pysznych, ale i pełnowartościowych czyni to urządzenie świątecznym marzeniem każdej gospodyni.

Przepis na pasztet


Składniki:
- 1 udko drobiowe
- ½ kg wołowiny
- 1 polędwiczka wieprzowa
- 4 kawałki wątróbki drobiowej
- włoszczyzna
- 6 ząbków czosnku
- 2 cebule pokrojowe w kostkę i przesmażone z pokrojonym kawałkiem wędzonego boczku
- garść suszonych grzybów
- bułka pszenna, namoczona w wodzie po grzybach
Mięso gotujemy wraz z włoszczyzną do miękkości, dodając liść laurowy i ziele angielskie. Następnie mielimy trzykrotnie wraz z resztą składników, doprawiamy solą, pieprzem, gałką muszkatołową i majerankiem. Masą wykładamy blaszkę, wysmarowaną wcześniej masłem i wyłożoną papierem do pieczenia. Wyrównujemy wierzch. Pieczemy w temperaturze 170 stopni z termoobiegiem, przez godzinę.



Przepis na tort pomarańczowy
Składniki:
NA BISZKOPT:
- 5 jajek
- 130 g cukru
- 100 g mąki pszennej
- 30 g mąki ziemniaczanej
Białka ubijamy na sztywno, dodając stopniowo cukier, a potem żółtka, pojedynczo, ciągle ubijając. Przesiane mąki delikatnie mieszamy z pianą, starając się, by nie opadła. Dno tortownicy smarujemy masłem i wykładamy papierem do pieczenia. Wylewamy masę. Pieczemy 35 minut w temperaturze 150 stopni z termoobiegiem. Po wyjęciu ciepłego biszkoptu z pieca upuszczamy go na podłogę z wysokości 30 cm. Wyjmujemy z formy dopiero gdy ostygnie.
NA KREM POMARAŃCZOWY:
- 500 g serka mascarpone
- 250 ml śmietany kremówki
- aromat pomarańczowy
- skórka otarta z pomarańczy
- 5 łyżek cukru pudru
Śmietanę ubijamy, dodając stopniowo cukier. Do ubitej śmietany dodajemy mascarpone, olejek i skórkę. Miksujemy na gładko.
DODATKOWO:
- 2 galaretki pomarańczowe
- 2 kg pomarańczy – z części wyciskamy szklankę soku, resztę obieramy z wszystkich błonek, pozostawiając tylko miąższ.
Wystudzony biszkopt przecinamy na połowę. Układamy pierwszy blat, nasączamy połową soku z pomarańczy. Wykładamy 2/3 kremu pomarańczowego i przykrywamy drugim blatem. Nasączamy resztą soku, smarujemy resztą kremu. Układamy gęsto cząstki pomarańczy, zalewamy galaretkami rozprowadzonymi wcześniej w 800 ml gorącej wody, wystudzonych i lekko już tężejących. Przechowujemy w lodówce.



Źródło: Conowego.pl

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!