Debiutancka książka Romain Puertolasa została sprzedana we Francji w nakładzie ponad pół miliona egzemplarzy. Pisarz opowiada nam jak odniósł sukces, dlaczego miał problem z firmą IKEA oraz dlaczego znany magik zablokował mu konto na Facebooku.

W notce biograficznej przeczytałam, że pracował Pan m.in. jako didżej, nauczyciel języków obcych, tłumacz, steward oraz magik, chciał pan być też fryzjerem i trębaczem, a na koniec został pisarzem. Tak było naprawdę, czy to żart?
W zasadzie ten fryzjer i trębacz to żart, a reszta fachów jest na poważnie. Fryzjer wziął się stąd, że lubię atmosferę starych salonów fryzjerskich. Nastrój w nich panujący przypomina trochę ten, który można spotkać w klimatycznych bibliotekach. Poza tym ludzie przychodzą do fryzjera trochę po to, aby się wyspowiadać i zwierzyć. A trębacza dodałem, bo bardzo lubię muzykę.

Z notki wynika też, że wiele Pańskich rękopisów zostało odrzuconych.
„Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie IKEA” to tak naprawdę moja ósma napisana książka. Te, które napisałem wcześniej raczej już nie zostaną opublikowane z jednym wyjątkiem. Jedną z powieści może wydam po zmianach, jako książkę dla dzieci. Nie myślę o wydaniu pozostałych, bo mam mnóstwo pomysłów na nowe powieści.


Dlaczego bohaterem jest fakir? Dlatego, ze sam Pan był magikiem, a to fach trochę podobny do zawodu fakira?
To wzięło się stąd, że prowadziłem na Youtube program w którym demaskowałem sztuczki współczesnych magików. No i doigrałem się, bo Dawid Copperfield zamknął mi kilka razy konto na Facebooku.

Jak to? Nie jest wcale łatwo zamknąć czyjeś konto na Facebooku?
Prawdopodobnie stało się tak dlatego, że na początku używałem oryginalnych nagrań Copperfielda, podczas których wykonywał jakieś sztuczki i dokładnie pokazywałem jak to robi. Wykorzystałem oryginalne nagrania, więc więc administrator Facebooka zarzucił mi naruszenie praw autorskich. Potem zmieniłem taktykę. Zamiast filmów używałem makiet, ale i tak były kłopoty. Copperfield nadal mnie tępił, bo na skutek mojej działalności jego sztuczki i występy traciły sens. No i nie mogłem nic z tym zrobić.

IKEA pewnie też nie była zadowolona, że w tytule i w książce pojawia się szafa z IKEI.
Konta na Facebooku mi nie zamknęli ale zadowoleni nie byli (śmiech). Prawnicy firmy IKEA chcieli, aby w tytule nie pojawiła się słowo „IKEA”. Gdy we Francji ukazała się moja książka, jej okładka miała kolor niebiesko-żółty czyli kojarzący się z kolorami firmowymi IKEA oraz na okładce ukazało się dodatkowo logo firmy. To również przeszkadzało. Prawnicy IKEA postanowili wymóc, aby ani logo ani firmowe kolory nie zostały opublikowane. Chcieli też, aby na początku książki wydrukować zdanie, że ani ja ani moja książka nie mamy nic wspólnego z polityką IKEA. W efekcie spotkali się prawnicy mojego wydawcy oraz prawnicy firmy i zostało ustalone, że takie zdanie się rzeczywiście w książce pojawi.

Dlaczego w ogóle w książce decydująca rolę odgrywa szafa IKEA. Ma Pan coś przeciwko szafom z IKEA?
Ależ skąd. Sam kiedyś miałem szafę z IKEI i nie miałem do niej większych zastrzeżeń. Generalnie uważam, że meble te nie są najwyższej jakości i sądzę, że trzeba ich sporo kupić, by stworzyć dobry zestaw ale nic przeciwko nim nie mam.

Tytuły Pańskich dwóch powieści, które ukazały się w Polsce, mnie osobiście skojarzyły się z tytułami opowieści dla dzieci. Są tak długie, że niekoniecznie mogą być w całości widoczne , zwłaszcza gdy jest mało miejsca na ekspozycję książek. To świadomy zabieg?
Opowieści dla dzieci? Hm…lubię opowieści dla dzieci. A poza tym tytuły nawiązywały do tytułów rozdziałów w powieściach Juliusza Verne, którego także bardzo lubię. I były zabiegiem całkowicie celowym. Jednak tylko te moje pierwsze powieści mają takie tytuły. Moja trzecia powieść, która już ukazała się we Francji ma krótszy tytuł „ Niech żyje nam cesarz” . We Francji nie ma problemu z tym, że książka ma długi tytuł. Moja pierwsza powieść pomimo długiego tytułu była bardzo widoczna na półkach, bo jej okładka miała jaskrawą żółtą barwę.

Tytuł jest długi i dość niepoważny ale temat książki jest bardzo poważny, bo dotyczy m.in. uchodźców…
Dobre spostrzeżenie. Mam taką tendencję do wyrażania śmiechem i przy pomocy śmiechu ważnych rzeczy, pisania o ważnych problemach. W pierwszej powieści piszę o uchodźcach, w drugiej o poważnej chorobie. Również trzecia powieść ma ważny temat pomimo dość zabawnego ujęcia. W tej książce Napoleon powraca by walczyć z islamskimi terrorystami. Taki mój sposób pisania bierze się stąd, że próbuję w każdej sytuacji znaleźć odrobinę humoru. Uważam, że można o rzeczach poważnych pisać niepoważnie, ale należ problem odpowiednio przedstawić.

Jest pan poważnym pisarzem?
Zdecydowanie nie jestem. Do wszystkiego tak podchodzę i być może dlatego udało mi się zostać pisarzem i odnieść sukces?

Odniósł Pan sukces, bo był Pan niepoważny?
No tak. Moja debiutancka książka odniosła sukces. W samej tylko Francji sprzedało się ok. 500 tys. egzemplarzy tej powieści . To dużo . Bardzo dużo. A co ma z tym wspólnego powaga? Otóż
we Francji pisarstwo to coś poważnego, szacownego i nabożnego. . Na dobrą sprawę nie ma się z czego pośmiać
. Moje powieści były inne więc pewnie dlatego nikt nie chciał ich wydawać. Ale ja nie próbowałem się dostosować do gustów wydawców i ciągle pisałem w tym samym stylu. Pomyślałem, napiszę i zobaczę co z tym będzie. I kiedy w końcu ktoś wydał moją pierwszą powieść, okazało się że Francuzi lubią się też pośmiać, że potrzebują takich powieści.
We Francji jestem jedyny w swoim rodzaju.
I można powiedzieć, że odniosłem sukces, bo pisałem w sposób niepoważny.

A więc to jest Pana recepta na sukces?
Ależ nie ma gotowej recepty jak taki sukces osiągnąć. Chyba trzeba być naturalnym.

Wykorzystał Pan w książkach swoje bogate, życiowe doświadczenia?
Zdecydowanie tak. Już w mojej pierwszej powieści wykorzystałem to z czym miałem do czynienia w pracy. Pracowałem przez ok. 3 lata jako policjant zajmujący się rozpracowywaniem gangów odpowiedzialnych za nielegalne przemycanie imigrantów przez granice. Większość tych ludzi kończyła potem karierę pracując w prostytucji. A w końcu okazało się, że głową całego przedsięwzięcia byli Francuzi. Opisałem sporo swoich doświadczeń. W drugiej powieści opisującej przygody kobiety, która potrafiła latać, wykorzystałem swoje doświadczenia z dziedziny meteorologii i lotnictwa. Bo pracowałem jakiś czas w nawigacji.

Pańska notka biograficzna była prawdziwa bo jak widać zajmował się Pan różnymi rzeczami. Co robi Pan teraz?
Po ukazaniu się pierwszej powieści żyję i to całkiem nieźle tylko z pisania. Mam pieniądze, więc zajmuję się tylko pisaniem. Ukończyłem już właściwie czwartą powieść, która ukaże się w maju 2017 roku, mam prawie skończoną drugą część przygód fakira i rozpoczęte jeszcze kilka projektów. Ze mną jest tak, że piszę równocześnie pięć, sześć powieści . Podobnie mam zresztą z czytaniem – także czytam na raz kilka książek.

Kto jeszcze pisze w podobnym do Pańskiego stylu i w podobny sposób?
We Francji nikt, ale podobny styl ma m.in. Edgar Hilsenrath, autor przewrotnej książki „Nazista i fryzjer” , David Safier czy Eduardo Mendoza.

O autorze
Romain Puértolas urodził się w Montpellier w 1975 r. W dzieciństwie pragnął zostać fryzjerem-trębaczem, los jednak zadecydował inaczej. Nosiło go między Francją, Hiszpanią i Anglią, kolejno był didżejem turntablistą, kompozytorem-wykonawcą, nauczycielem języków obcych, tłumaczem, stewardem, magikiem, na koniec spróbował szczęścia w rozcinaniu pań w austriackim cyrku. "Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie Ikea to literacki debiut Puértolasa, który po długiej serii odrzuconych maszynopisów, został opublikowany we wrześniu 2013. Książkę przetłumaczono na 35 języków i otrzymała Grand Prix Nagrody Literackiej im. Juliusza Verne’a. W Polsce nakładem wydawnictwa Sonia Draga ukazały się jego dwie powieści: „Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie IKEA” i „O dziewczynce, która połknęła chmurę tak wielką jak wieża Eiffla".

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!